poniedziałek, 13 września 2010
Never give up
Nie mogę się przyzwyczaić do nowej, jasnej wersji bloga. Ale jak zmiany to zmiany. Życie bez zmian byłoby nudne.
Nie pytaj drogi czytelniku/czytelniczko dlaczego, jak i po co. Jesień za progiem, ale mnie depresja nie dopada. Przynajmniej na razie. Coś mi się poprzewracało. A może wróciło to czego powrotu się nie spodziewałam. Nie wiem, może to przeminie. Ale heloł, i don't care about it i żyję chwilą.
Złagodniałam i jestem napełniona pozytywną energią. Żadne ADHD. Po prostu dążę do swoich celi. I wcale nie mam nadziei, że mi się to uda. Ja to wiem. I nie pozwolę żeby przeszkody, które staną mi na drodze mnie zatrzymały. Pokonam je i osiągnę swoje.
Jedne z nielicznych co mi zostało to moje chęci do nauki, a raczej ich stanowczy brak. Nie umiem się zebrać w sobie, ciężko mi otworzyć chociażby durny zeszyt od durnowatej chemii. Nie chce mi się kuć niemieckiego. MI, tej która od ponad 5 lat darzy ten język miłością jeszcze większą niż kiedyś.
Zamiast tego wolę przekopywać internet w poszukiwaniu zdjęć Anji Rubik oraz ciekawej muzyczki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Lubię takie pozytywne wpisy! :) Ważne, żeby wierzyć, że się uda, to wtedy uda się na 100%. :)
OdpowiedzUsuńPoza tym życie trzeba brać "za rogi" i iść przed siebie... :)
Pozdrawiam ciepło :)