piątek, 25 lutego 2011

My Heart Still Beats

Nienawidzę tego stanu, kiedy jedyne co czuje to cholerna niemoc. I właściwie tylko dzięki jednej osobie jakoś się trzymam.
Coś cudownego mnie spotkało ostatnio. Jednak w życiu nie ma tak dobrze. Życie rucha. A może po prostu, kiedy wszyscy stali w kolejce po powodzenie, ja się zwyczajnie nie załapałam. Nie, oczywiście nie uważam się za osobę bógwiejak nieszczęśliwą. Nieszczęśliwe to są, z całym szacunkiem, dzieci w Etiopii i czarnuchy w gettach. Ale mogłoby być lepiej. Niby zawsze może być lepiej. Niby to my sami sobie stwarzamy problemy. Nie sądzę. Niestety na świecie są rzeczy na które wpływu nie mamy i czasem nie pozostaje nic innego jak się z nimi pogodzić.
Może prędzej to kwestia podejścia. Często nie mogę zaakceptować tego jak jest, bo może tak musi być. Przecież muszę zrobić po swojemu, tym samym jeszcze bardziej komplikując sprawy, które zwyczajnie mogłam zostawić w spokoju.
Spadłam na dno po raz kolejny. Ale przecież trzeba się od niego odbić żeby wznosić się coraz to wyżej. Zawsze to sobie powtarzam. Pomaga.

2 komentarze:

  1. Oj tak... Szczęście to stan umysłu. Ciężki do osiągnięcia.
    Nie warto wmawiać sobie egoizm i słabość tylko dlatego, że ktoś tam gdzieś tam ma gorzej, a my przejmujemy się "pierdołami". Różni ludzie mają różne problemy. Ich wielkość zależy tylko od tego, jak je przeżywamy. Dla jednego rozstanie z dziewczyną będzie powodem do samobójstwa, innego załamie bankructwo. Tak to już jest.
    Życie to jedna, wielka sinusoida. Nie może być wiecznie piękne, podobnie jak nie może być wiecznie do dupy. Wszystko się zmienia. Zawsze może być lepiej, zawsze może być gorzej. Szkoda tylko, że tak ciężko to wszystko zaakceptować i zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  2. lato idzie trzeba chudnac haha !

    OdpowiedzUsuń