wtorek, 3 sierpnia 2010

Elodia

Ostatni tydzień spędziłam na drugim końcu Polski. Teraz siedzę wreszcie we własnym pokoju, truję się dymem z lawendowych kadzidełek, a przede mną stoi herbata w moim ulubionym kubku.
Nie powiem, że był to najciekawszy wyjazd... Ale może był mi potrzebny. Miałam dostatecznie dużo wolnego czasu, takiego kiedy mojej uwagi nie przykuwało nic innego. Mogłam się skupić wyłącznie na sobie i swoim życiu. I naprawdę dużo sobie przemyślałam.
Co prawda zrodziło się więcej nowych wątpliwości i kwestii stojących pod znakiem zapytania niż odpowiedzi na nurtujące mnie sprawy, ale wmawiam sobie, że przecież na wszystko przyjdzie czas. Szkoda tylko, że nie zaliczam się do grona osób wystarczająco cierpliwych. Przez to elegancko potrafię spieprzyć rzeczy na których mi zależy. A może za często winię samą siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz