środa, 3 listopada 2010

Red Light


Ostatnio natknęłam się na zdanie life without changes is not life. Jeśli odnieść to do mojej osoby to muszę stwierdzić, że żyję na całego. Może na tym polega kształtowanie mojej, jak dotychczas jeszcze młodej, osobowości? Może, sama nie wiem.

A i ostatnio mam całkiem niezłą motywację do czegoś czego mi przez pewien czas brakowało.

Poza tym myślę o jakimś nowym wystroju bloga. :)

6 komentarzy:

  1. po diecie białkowej moja aktywność na lekcjach była poniżej zera [przeciętnie jest zerowa] + mdlałam, jadłam 200 kcal dziennie i piłam 4 litry wody, także pozdrawiam mój mózg i teraz muszę się leczyć, bo mój organizm zjebał sobie przez to odporność i łapię wszystko jak gęste sito.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życie jest od tego żeby je przeżyć, a nie bać się jego uroków. Oczywiście w granicach rozsądku i z pomocą mądrych rad, mimo wszystko :)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się crystal castles u Ciebie na laście i nie podoba że nie zostałaś dłużej :(

    no, wasiajoasia ma super policzki *u*

    OdpowiedzUsuń
  4. a w ogóle to odkryłyśmy, ze w rynku otworzyli starbaksa 8DDDD

    OdpowiedzUsuń
  5. srlsy, idziemy sobie, idziemy, a obok planet sushi otworzyli starbaksa, normalnie turlałyśmy się ze śmiechu bo jeszcze jakiś moment przed tym mówiłyśmy o tym że starbkas na grunwaldzkim jest za daleko i gdyby był w rynku to całe moje kieszonkowe poszłoby na kawę i fajki. 8D

    OdpowiedzUsuń
  6. kto robił sesję atomowej i gdzie ona będzie dostępna?

    OdpowiedzUsuń