czwartek, 15 lipca 2010

Angel Dust

Lubię takie dni, kiedy budzę się ze świadomością, że wszystko jest w porządku. Nigdzie się nie spieszę, po prostu leżę, a zapach lata wkrada się przez uchylone okno. Ale wtedy już się nawet leżeć nie chce, tylko ciało samo jest podnoszone poprzez pragnienie przeżycia kolejnego pięknego i beztroskiego dnia.

Siedzę w pubie i rozmawiam z osobą z którą wiele mam wspólnego, choć znamy się dopiero od niedawna. Mówię o wczorajszym, mówię o dzisiejszym. Aż tak dobrze? - odpowiada mi.
Tak, aż tak. Pozytywnie nastawienie ostatnio się mnie przyczepiło i całkiem nieźle się trzyma. Być może jest to rzeczywiście zaraźliwe, to by wiele tłumaczyło.
Ale wierzę, że wszystko będzie zmierzało w tą dobrą stronę, tylko po prostu swoim tempem. Choć w tym nie moja już głowa, tym razem zdaję się w zupełności na zrządzenie losu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz