poniedziałek, 29 listopada 2010
Sign of an Open Eye
Czy też tak kiedyś mieliście, że stworzyliście sobie w głowie wyimaginowany obraz idealnego partnera?
Po jakimś czasie dokładnie kogoś takiego spotykacie i oczom nie wierzycie. Z każdym dniem jest coraz lepiej. Aż w końcu to co się zrodziło pomiędzy jednym a drugim - zdechło.
Mija ponad rok, ale tamto uczucie nie umarło. Siedzi gdzieś głęboko w środku i za nic nie zamierza zniknąć. Chociaż ja bym się tego najchętniej pozbyła, bo nie daje mi spokoju.
I żeby nie było, wcale nie jestem załamana i wcale nie mam złamanego serducha. Nie jestem zdesperowana żeby szukać szczęścia w byle czyich ramionach. Nie dostaję schiz. I to nie jest sarkazm.
Tylko czasami ma się świadomość, że brakuje nam czyjeś obecności. A ja musiałam dać upust temu co się we mnie kotłuje.
Tymczasem zawitała do nas zima. Kocham ten klimat, kocham to co się dzieje za oknem. :)
I jestem chyba jedną z nielicznych osób w moim otoczeniu, która nie narzeka na to wszystko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Och, denerwują mnie te narzekania na pogodę! Grudzień za pasem a wszyscy chcieliby chyba 30 stopni ciepła. Jest zima więc jest śnieg! I bardzo mnie to cieszy :):):) Więc nie jesteś jedyna. :)
OdpowiedzUsuńA co do pierwszej części wpisu: każdy potrzebuje drugiej osoby, a zwłaszcza jeśli kogoś już pokochał. :) pozdrawiam zimowo i życzę żeby wszystko ułożyło się dobrze :**
i co z tymi zdjęciami? kiedy co jak gdzie?
OdpowiedzUsuńWitam w klubie nienarzekających na zimę...:)
OdpowiedzUsuń