wtorek, 13 lipca 2010

Nightride to Glenvore

Ten dzień chyba mogę zaliczyć do tych, które najchętniej wycięłabym z mojego życia. Nie, nie był dla mnie przykry. Wesoły tym bardziej nie. Nie przyniósł mi po prostu nic. Dawno tak nie zmarnowałam dnia.
Chociaż... Może jednak coś w tym jest. Dopiero co powiedziałam sobie, że "taka sytuacja nie może się powtórzyć". A najchętniej to w spakowałabym wszystko co najbardziej potrzebne i wyjechała. Potrzebuję górskiego powietrza, miejskie mnie męczy. I jeszcze zabrałabym ludzi z którymi mi dobrze i wpływają korzystnie na moje samopoczucie, bo ich też potrzebuję. A tak naprawdę nie jest ich wiele.
I nie mam pojęcia skąd to się bierze, ale miałam ochotę, bo potrzebą to nie nazwę, napisać tu coś. Mam w głębokim poważaniu ile osób to czyta, a ile z nich ma świadomość kto to pisze.

Elane - Nightride to Glenvore

3 komentarze:

  1. mam o szklankę mniej krwi w organiźmie przez głupią panią z fatalnym makijażem :c

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam pełno takich dni;/ beznadzieja.

    OdpowiedzUsuń
  3. pobierała mi znowu krew. Miała malowane kredką brwi, bo nie miała swoich, czarnego pieprzyka pod nosem i zielone cienie. NO TRAGEDIA.

    OdpowiedzUsuń